SŁÓW KILKA O "APPENDIXIE"

Nawiązaliśmy współpracę z pewnym redaktorem tak samo prowincjonalnym, jak nasze poczynania teatralne. Ten erudyta wysokiej próby (jak zwykł był o sobie mawiać) towarzyszy nam od pewnego czasu w poczynaniach tfurczych, komentując je i przekładając na język krytyki wyższego rzędu. I chociaż nie zawsze go rozumiemy do końca, jednak wierzymy w jego "nerw", zmysł wytrawnego krytyka.


   Appendix (pobierz zwiastun w formacie wmv - 1 mb)

Maniuś, Maniuś lavat

Poważny krytyk, znawca sztuk, nie powinien nigdy dwu rzeczy się dopuszczać: zbyt późno myć rąk po oklaskach i rozpoczynać recenzowania od szlachetnych myśli (które na pointę się zdecydowanie nadają). Zdając sobie z tego sprawę, podzielę się jednak myślą tak genialną, jak starą i znaną. Otóż teatr powinien trzymać poziom bezwzględnie, niekoniunkturalnie, każda przewrotność zaś z zasady jest przecież tylko umowna, przerzutna wyłącznie w przenośni (ssyk!). Wszystko więc, co się w piwnicy lub na poddaszu wyprawia z gruntu razi puszeniem się lub nieszczerym uniżeniem. Takie zabiegi niektórych teatrów należy z całą surowością oceniać negatywnie, bo też w sztuce, jak i w krytyce szczerość powinna być na pierwszym miejscu. Jeśli nawet u kogoś z szanownych kolegów-adeptów zdarza się jakaś pustka w głowie, fraza tęsknotę głosząca za rozumem - nic to, przecież szczere to, niewinne i urzekające. Całkiem niezrozumiały dla mnie w tej sprawie okazuje się spektakl Appendix WitkaCego, który ostatnio przykro mi było oglądać. Przede wszystkim stwierdzam, że nikt - od biletera po reżysera - nie pojął geniuszu Witolda C. (notabene - spoufalanie się i nazywanie powszechne Witkiem jest grubą przesadą u wszystkich). Na pierwszy przykład: rzecz o puszeniu się była, a teatr ów sam na poddaszu sobie sztukę wystawił dowodząc, jak już wspomniałem, haniebnego braku pokory (czy nawet Pokory).



Na drugi przykład: rekwizyt dziś jest łatwy do zdobycia i nie trzeba już (jak w szkolnych teatrzykach bywało) udawać, wmawiając widzowi, że widzi (dajmy na to) krowę, choć na ścianie powiewa cętkowana materia. Tak też, jeśli chcę robić miny do lustra - nie powinienem pokazywać zepsutej okiennicy. Całkiem przecie inna metafora podszepty swoje zaczyna, a tego ani widz, ani pewnie autor sobie nie życzy. Nieszczere to i basta. Uświadomiłem sobie, że nie warto wszystkiego tu skrupulatnie wytykać, bo też jeśli pryncypia niezachowane - po cóż się przesilać. Dość, że jeszcze przywołam nieodżałowanej pamięci pannę Manię, moją Mentorkę, krytyka doskonałego i niezastąpionego. Panna Mania za najważniejszą uznawała w teatralnych sztukach konsekwencję. Widz wszak, gdy się go konsekwentnie prowadzi, historię mu się opowiada, staje się wrażliwszy, nie rozkojarza się, o polityce z sąsiadem nie szumi w trakcie nudnawych epizodów (że wspomnę tu tylko nieobyczajne striptizy jakieś, które nauczycielom już w ogóle nie przystoją, a jako sposób na rozwlekanie sztuki są niewybaczalne!) i konsumuje w skupieniu. Otóż panna Mania (niech jej zima lekką będzie), gdyby ujrzała, że do bezbarwnych filmów reżyser ze scenografem pospołu dobrali jaskrawe kostiumy...! Z wszystkich zarzutów ten uważam za dyskredytujący całkowicie. Tak stara postać jak Mistrz Witold i takie barwne farmazony?! Pozostawię więc te słowa jako ostatnie i pospieszę, by ręce moje strumieniem gorącej wody przemyć - lanie wody jedynie może tu zatrzeć niesmak, który przez brak zasad się zalągł.

Gut ta kawa lapidem, non zwis, sed saepe cadendo

Redaktor Sławomir Snop znawca-krytyk

redaktor-snop@gazeta.pl

LINKI DO RECENZJI REDAKTORA SNOPA:



Ymakrape (Teatralne faax pas)

Pamiętnik (Modernistyczny pic i fotomontaż)

Appendix (Maniuś,Maniuś lavat!)

Teatroza (Kwik pro kwo rum)

Rekrutremy (Re-trup-brniemy)





U Przyjaciół
Kawiarnia-Klub-Teatr
ul.Mielżynskiego 27/29
61-725 Poznań
tel. (61) 851 67 95

kawiarnia@uprzyjaciol.pl
www.uprzyjaciol.pl

grafika i webmastering: marcin gałęcki

hosting: interpress
Spis Treści Kuriera Teatralnego
XHTML 1.0